Reasumujac nie nalezy placic za numer 0700 i nie ma zadnego problemu.
Czy ten tok myslenia jest prawidlowy?
Rozmowa z Marią Stemplowską i Arturem Zawadowskim z kancelarii Weil, Gotshal
& Manges
Nie musimy płacić
Twierdzą państwo, że nie musimy płacić TP SA za połączenia 0-700. Dlaczego?
Abonenci nie zawierają umowy o świadczenie usług 0-700 z TP SA. Dlatego nie
mają obowiązku płacić Telekomunikacji.
Jak to? Przecież podpisują umowy abonenckie, które zobowiązują ich do
płacenia za usługi dostarczone przez TP SA.
W umowie abonenckiej zobowiązujemy się do płacenia za usługi dostarczone
zgodnie z regulaminem i taryfami TP SA. Ani w regulaminie, ani w taryfach
nie ma wzmianki o usługach 0-700 świadczonych abonentom przez TP SA i o
warunkach korzystania z nich. Na stronie internetowej TP SA znajduje się
natomiast informacja dla abonentów, że usługi te są świadczone przez firmy
zewnętrzne w stosunku do TP SA. Zamieszczony na stronie wzór umowy, jaką od
sierpnia 2002 r. TP SA zawiera z firmami, które świadczą usługi 0-700,
przewiduje, że co prawda TP SA usługi te od nich kupuje, ale nie oferuje ich
następnie swoim abonentom.
Skoro TP SA kupuje taką usługę, to znaczy, że wykręcając numer 0-700 muszę
jej zapłacić za to połączenie.
Nie. Przecież to nie TP SA oferuje udział w konkursie lub inne atrakcje za
opłatą. Oferty w środkach masowego przekazu pochodzą wyłącznie od firm
audiotele. Wykręcając numer 0-700 sądzi pan, że korzysta z usług firmy
audiotele, która - podając swoją nazwę - zachęca reklamami w telewizji, by
wziął pan udział w jej konkursie. To ta firma składa panu ofertę wskazującą
cenę usługi i świadczenie, jakie pan uzyska po wykręceniu numeru. I pan,
wykręcając wskazany numer, ofertę tej firmy przyjmuje. Dlatego zgodnie z
prawem to z firmą 0-700 zawiera pan umowę i to jej powinien pan zapłacić.
TP SA wprowadza w błąd: zastrzega, że za usługi 0-700 nie odpowiada,
zobowiązuje także firmy 0-700 do reklamowania swych usług w taki sposób,
żeby wykluczyć podejrzenie, że to Telekomunikacja je świadczy. TP SA nie
podaje abonentom warunków świadczenia takich usług ani nie bierze
odpowiedzialności za ewentualne wygrane w konkursach. Dlatego wykręcając
numer 0-700 tak naprawdę zawiera pan umowę z firmą 0-700 i tej firmie jest
pan winien opłatę za usługę. Natomiast firma 0-700 powinna odrębnie
rozliczyć się z TP SA i wypłacić panu nagrodę.
TP SA zawiera tego typu umowy od sierpnia zeszłego roku. A jak było
wcześniej?
Z perspektywy abonenta sytuacja była taka sama. To firmy 0-700 oferowały
publicznie i świadczyły usługi. TP SA dzierżawiła im łącza, nie kupując ich
usług. Nie wiedzieć jednak czemu TP SA żądała za te usługi zapłaty od
abonentów, wystawiając im rachunki we własnym imieniu. Obecnie zmieniła się
tylko formalna strona stosunków pomiędzy TP SA a firmami 0-700. TP SA
rzekomo kupuje usługi 0-700, nie wiadomo jednak, co z nimi robi, skoro nie
oferuje ich swoim abonentom we własnym imieniu. Skoro na rynek trafiają
tylko oferty firm świadczących usługi 0-700, osoby korzystające z tych usług
nadal zawierają umowy z tymi firmami. Nie muszą płacić Telekomunikacji,
tylko firmie, z którą zawarli umowę.
TP SA przysyła jednak rachunek telefoniczny, czyli fakturę, na której
określa się jako sprzedawca usługi 0-700 i żąda pieniędzy.
Po pierwsze, pieniądze jest winna tylko osoba, która usługę 0-700 nabyła,
czyli ta, która wybierając połączenie zawarła umowę z usługodawcą.
Odpowiedzialny może być abonent, ale może to być każda inna osoba
korzystająca z telefonu. Po drugie, zapłata należna jest firmie 0-700, bo to
z nią zawarto umowę, a nie z TP SA. Jeśli ufa pan, że TP SA z tych pieniędzy
spłaci pana dług wobec firmy 0-700, może pan, na własne ryzyko,
Telekomunikacji zapłacić. Ale to pana dobra wola. Jednak z długu wobec firmy
0-700 zwolni się pan tylko wtedy, gdy TP SA przekaże tej firmie pieniądze.
To oznacza, że również osoby, które czują się oszukane przez firmy 0-700,
instalujące im w komputerach poprzez Internet tzw. dialery, nie muszą płacić
Telekomunikacji? Te dialery "nabijają" im wielotysięczne rachunki za
połączenia z siecią.
Oczywiście. Firmy 0-700 instalują je najczęściej bez naszej zgody albo nie
podają informacji ani o cenie i warunkach usługi, ani o tym, kto ją oferuje.
Najczęściej w ogóle nie dochodzi do korzystania z usług. Nie dochodzi więc
do zawarcia umowy, a gdy nie ma umowy, to nie ma roszczenia. Nawet jednak
gdyby jakimś cudem firma, która zainstalowała dialer, udowodniła, że
korzystaliśmy z jej usług, to musimy zapłacić jej, a nie TP SA.
Ostatnio pojawił się nowy sposób oszukiwania ludzi - firmy informują ich, że
dostali dotację w wysokości 40 tys. zł, muszą tylko zadzwonić pod numer
0-700. Oczywiście, żadnej dotacji nie dostają, a po miesiącu przychodzi
słony rachunek od TP SA.
Też nie muszą płacić. Tak jak tłumaczyliśmy, nie są winni TP SA, lecz
firmie, na której numer dzwonili. Niech ta firma przyjdzie do nich z
rachunkiem. Wtedy sprawa jest prosta - firma nie ma prawa do pieniędzy
abonenta, dopóki nie wykona umowy o wypłatę dotacji. Albo można zrobić
inaczej. Jeżeli TP SA domaga się zapłaty za usługę, należy żądać w zamian
dotacji od TP SA. Jeśli TP SA żąda wykonania umowy od abonenta, niech sama
też umowę wykona.
Rozmawiał Marcin Czekański
Maria Stemplowska i Artur Zawadowski prowadzą przed Sądem Okręgowym w
Warszawie sprawę, w której dowodzą braku możliwości dochodzenia przez
Telekomunikację Polską SA zapłaty za połączenia 0-700.