| A ja w ogóle nie mogę zrozumieć, ze taka stacja nie ma conajmniej
| dwudniowego, ba, tygodniowego zapasu.
Kwestia kosztow. Duza to by musiala byc bateria/agregat/zbiorniki ?
Spróbuję poszacować, zaznaczam, szacunek jest bardzo zgrubny i
uproszczony...
Przypuśćmy, że moc emisyjna BTS-a to c.a. 10 W, niech będzie mocy
ciągłej.
Sprawność radia niech będzie 25 %, czyli mamy ekwiwalent 40 W. Logika,
niech ona chłonie 60W, razem jest setka. Dodajmy drugą, na utrzymanie
stacji i trzecią, na zapas. W sumie 300 W. Dla akumulatora samochodowego
oznacza to pobór prądu o natężeniu 25A. Pojemność takiego aku niech
wynosi 50 Ah, to latem będzie dwie godziny pracy, a zimą ok godziny i 15
minut, dobra, godzinę. Na jednym małym samochodziaku. Taki samochodziak
kosztuje, powiedzmy, 150-200 zyla. Teraz niech będzie konieczny zapas na
3 godziny, zanim technik dojedzie i dostarczy stacji papu. Trzy
samochodziaki - przypuszczam, że cena będzie w granicach 500-600 zyla. A
może się trafią mocniejsze aku? Tym lepiej. A do takich spraw akumulator
powinien być mocny, porządny... Wcale nieduże są, tylko cholernie
ciężkie (to wada, fakt...) aku jednoogniwowe 450 Ah, każdy waży ok. 25
kg (wiem, bo osobiście nosiłem, jak na mojej WSLR wymieniane było
(generalny remont i to w ruchu, ale nocami) zasilanie i siłownia. Aku
wynosiło się w dzień, pojechały do jakiejś mniejszej stacji. Takich 6
nastawiać, to już masz 12V kosztem 125 kg wagi. (tyle ile ja ważę) :)
Niech stacja żłopie nie 25, ale 50 amperów, to na tych aku jechała by 9
godzin...
Koszt? To nie zabawka, to obiekt powiedziałbym, mogący być strategicznym
(nie w wojskowym znaczeniu). Przez te 9 godzin niech energetyka się
upora z tym i owym, a jeśli się gdzieś zanosi na to, że nie zabangla w
porę, niech na spoko przybywa technik, podłącza walizę (osobiście
trzymałem w ręce jak gościnnie z kablarzami komertel kablowałem 900
par), najlżejsze to nie jest, ale da radę unieść, zaleta - jest _bardzo_
ciche, choć to dwusuw), start, uzupełnienie wachy co jakiś czas i
dobrze. Moc walizy 2 kW, zatem o czym tu mówimy, jeszcze teren oświetli.
Taką walizę zautomatyzowaną zamelinować w jakimś pomieszczeniu, bukłak
wachy z olejem aby silnika nie przytarło, jedzie samo, gdy prąd powie
ny-ny.
| Przecież jakby coś gdzieś jebło, czy trąba powietrzna powaliła
| przewody
| energetyki, to ludzie nawet pomocy nie będą mogli wezwać, nawet w
| sytuacji, gdy stacja ocaleje.
Zdaje sie ze mamy ciekawy proces o odszkodowanie, bo sie nie
mozna bylo na pogotowie dodzwonic.
Bo ktoś był pipa i nie przewidział pewnej prostej rzeczy, że telefon
może być potrzebny. Nie tylko po to, aby Kuciapińska zaprosiła
Szybkowską na pyszne pierogi, czy Zdzichu Staśka na chlanie, ale np. do
wezwania karetki do zawału.
I znowu mi się przypomina, jak któraś EWSD w B-stoku miała nieszczęście
zachorować na awarię jednego modułu, ponoć niezbyt skomplikowanego i
niespecjalnie drogiego, kładąc tym samym łączność na dużym obrzarze
miasta... bo ktoś nie pomyślał na czas o zapasie, lub był nazbyt
oszczędny, nie pamiętam. Minęło parę h zanim to postawili na nogi.
A czy sie nalezy .. przeciez wszystko moze sie popsuc.
Przez tyle lat ludzie telefonu nie mieli, a teraz ma byc zawsze
dyspozycyjny ?
Wtedy, mając świadomość, że są zdani na siebie i np. mieli tak
zakodowane, że nawet po pijaku wiedział, ze gdyby co, to ma wyjść z
domu, trzy razy pierdzielnąć się o drzewo, dwa razy potknąć o kamień,
wtedy ma skręcić w lewo i 5 metrów przed siebie ma do chaty lekarza.
Teraz, mając telefon ludzie mają inną świadomość, że już nie muszą, tak
jak kiedyś liczyć na siebie, tylko np. szybki telefon po pomoc, bo
podniesie, nakręci i sie dogada, a sam może zaraz potem lecieć ratowac
dobytek, a nie szukać pomocy po wsi, a w tym czasie z połowa sie zjara.
Jestem przekonany, że gdyby ci ludzie w Rumiejkach wiedzieli, ze się tej
nocy do pogotowia nie dodzwonią, to coś by zorganizowali. Tak samo
zapewne zorganizowali by pracę BTSów operatorzy GSM, na czas awarii
przekierowując wywołania alarmowe pod ine numery, lub w inne rejony.
Albo nawet u sołtysa by CB-radio stanęło i jakoś by się tam dowołał
gdzie trzeba.
| Co to za stacja, co w 5 minut pada... Dupa, nie stacja.
5 minut to chyba nie, ma pewnie co najmniej godzine.
To też dla mnie za mało. *.*j nie stacja. Uważam, ze absolutnym minimum
jest 12 godzin, a w rejonach o łatwej obsłudze 6 godzin. W najgorszych
warunkach pogodowo-klimatycznych, czyli np. 40-stopniowy mróz.